60 komentarzy

    1. chomikowa

      Kurde, no nie zajdą… Nie zajdą. Szybciej w ciążę zajdę przez zapylenie, niż jakaś chemia tam się urodzi :P

        1. chomikowa

          :D Ale wiesz Ava jak to się kończy, kiedy kobieta jedzie do faceta do domu i to na kilka dni. Sam na sam i inne pierdu, pierdu? To ja bym się dopiero spięła :P :D I wyjazd okazałby się dla mnie koszmarem :P

    2. chomikowa

      Już widzę siebie pełną spięcia na tym wyjeździe :P Ava, jak tyle razy nie zaszły reakcje,to myślisz że teraz by zaszły? To wbrew chemii ;)

  1. ~tati

    Chomikowa wróć do poprzedniego wpisu!!! Wyciągnij wnioski… :D Może warto dać Mu szansę,może się biedny spina przy Tobie? ;) A chemia jest przereklamowana…

    1. chomikowa

      Zły przykład :D Sama wiesz co Zaślepiony zrobił z Blondyną :D Kurde, ja znam siebie- jak nie zaiskrzyło na początku, to już nie zaiskrzy. Chyba że mój poziom desperacji by się zwiększył :D

      1. ~tati

        Ale najpierw to ona namieszała…Hmmm a tak w ogóle to się pogubiłam :D

        1. chomikowa

          Hahaha. No najpierw Ona. Generalnie ta historia nie jest dobrym dla mnie przykładem :P :D

          1. ~tati

            Ta historia jest przykładem jak zryć sobie psychę totalnie :D Ale wiesz co,tak sobie myślę że Ty jako kobieta zdroworozsądkowa powinnaś Go brać :D

            1. chomikowa

              Nawet, jak nie czuję się przy Nim swobodnie…? Nawet jak nie mogę sobie wyobrazić, no wiesz :P Brać…?

              1. ~tati

                Nie czujesz się swobodnie,bo chcesz zrobić na nim dobre wrażenie.I on pewnie działa tak samo ;) A co? Wyobraźnia Ci szwankuje czy za mało wina ;> To się nie wyobraża tylko leci do Anglii i działa :D

                1. chomikowa

                  Zgłupłaś??? Nie czuję się swobodnie, bo po pierwsze widzę jak się krzywi jak sobie czasem przeklnę a poza tym mam wyrzuty,że ja nic a nic :P
                  Laska! No fizycznie mnie nie pociąga,to mam się spić,żeby no ten ;) ???
                  Na szczęście zaraz wylatuję do roboty,więc i tak nie zdążę do Niego polecieć. Tę „miłość” zweryfikuje praca ;)

                  1. ~tati

                    Ooooo jak się krzywi jak przeklinasz to skreśl go grubą,czarną kreską.A miałam Ci pisać,że człowieka poznaje się po jego reakcji jak sobie przy nim zaklniesz.Także jesteśmy w domu..

                    1. chomikowa

                      Hahahaha :* :D
                      Ale brak pociągu fizycznego jeszcze byś przełknęła? :D

                    2. ~tati

                      Przełykam coś innego :D :D :D No dobrze – a czemu go lubisz?Czy jest w nim coś co Cię pociąga?

                    3. chomikowa

                      Dobra, nie chcę wiedzieć, co przełykasz :D Co pociąga? NIC. A lubię Go za to, że jest miły, że możemy normalnie pogadać. Jest spoko kolegą. Mogłabym się z Nim nawet zaprzyjaźnić- pić, szukać rad itp, ale przez to, że wiem, że dla Niego to nie byłaby przyjaźń, to ograniczam nasz kontakt jak mogę… Dla Jego i mojego dobra. W sumie to tutaj znów potwierdza się moja teoria, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje :D

                    4. ~tati

                      Wino przełykam,wino :D W takim układzie kiedy jedna ze stron chce czegoś więcej to oczywiste,że przyjaźń odpada.Mądra ja ;) Hmmmm skoro nic to skąd ten dylemat?

                    5. chomikowa

                      wino :D
                      właśnie ja dylematu NIE MAM:D To Wy mi tutaj tworzycie DYLEMAT :D Ja tylko trochę żałuję, że ja nic a nic… Ale nie mam na to wpływu :(


  2. Posłuchaj starej Zante i nie jedź do tej Anglii. Bo w końcu zwiążesz się. Z rozsądu, z poczucia winy albo obowiązku, żeby go nie rozczarować, bo przecież przyjeżdżając dałaś nadzieję. Z czasem uznasz, że moje jednak trochę go kochasz, może to poczucie humoru to przeceniasz, może z czasem bardziej będziesz przy nim sobą…. No po prostu wymusisz na sobie to uczucie. To wymuszanie trochę potrwa, więc przywykniesz, a potem uznasz, że sporo czasu straciłaś więc może nie ma już sensu szukać czegoś lepszego w życiu… Za kilka lat może i nie będziesz sama, ale będziesz samotna i z poczuciem, że może cos Cię w życiu ominęło.

    1. chomikowa

      Jezuuu…. :D Zante, wiedziałam, że na Ciebie w tej kwestii będę mogła liczyć ;) właśnie myśli mam takie same jak Ty. Na ten poziom desperacji jeszcze nie jestem gotowa ;)


      1. Znam kilka takich związków (małżeństw), które powstaly na podobnym „wymuszaczu”. Dam przykłady:
        1) Pan, w kilka miesięcy po ślubie, w towarzstwie głośno „jaka jest, taka jest, ale jest”. No i są małżeństwem ponad 25 lat. On od zawsze ma drugie życie, ona doskonale o tym wie, też od zawsze. I tak sobie żyją. Wspólne dwoje dzieci i duże konto. I tak sobie leci letnia woda z kranu. Pytam się: po co?
        2) Ona z małej wioski, z jedną kiecką przyjechała do dużego miasta i zatrudniła się u niego do prowadzenia jego domu. Przyznała kiedyś, że jak pierwszy raz mieli pójść do łóżka to musiała się nawalić jak autobus, bo na trzeźwego nie mogła się nawet zmusić. Są małżeństwem też ok. 25 lat. Nic się nie zmieniło: ona nadal prowadzi dom, on od ponad 10 lat na kontraktach w Skandynawii, przyjeżdża dwa razy do roku do Polski. Ona już się nie musi zmuszać, bo nikt od niej tego nie oczekuje. Pytam się: po co?
        3) Ona przyznaje, że jak się poznali to nawet fajny, mądry, oczytany. Miał parę wad, które ją wnerwiały, ale, że obiektywnie to były drobiazgi i przyjaciółki pukały sie w czoło na znak, że ona się takimi duperelami przejmuje to za niego wyszła. Jedną taką duperelą było, że obrzydzenie ją brało, bo on … zjadał całe jabłko, z ogryzkiem. Spotkałam ją ze 3 lata temu. Rozwiodła się. Co się stało? „Słuchaj, jak odkryłam, że zeżarłam jabłko z ogryzkiem to pękłam i zabrałam tobołki”.
        Znam jeszcze kilka podobnych, ale już się zlituję i nie będę opiswać ;-)
        Związki bez chemii, na siłę, z powodów innych niż przekonanie, że chce się z tym człowiekiem być do końca dni, bywają trwałe. Tylko pytam się: po co?

        1. chomikowa

          Historia z jabłkiem chyba mi się wyryje w pamięci na lata :D
          Wiesz, Zante… ja się boję, że nadejdzie taki moment, że ja wezmę właśnie kogoś z tego rozsądku i będzie… jak piszesz. A ja wiem, że ja bym nie wytrzymała za długo z człowiekiem, który ani mnie nie pociąga, ani mnie nie rozśmiesza, no po prostu z kimś, z kim nie połączyła mnie chemia. Mój związek skończyłby się, jak ten z opowieści o jabłku ;)


          1. No ja też często wracam myślami do Wieśki i tego Jej ogryzka. Często tak się dzieje, że zaraz z początku coś tam w drugim człowieku drażni, ale myśli się, że to bzdet, że się przyzwyczaję itd. Rzeczywistość jednak jest taka, że w najlepszym razie z czasem uczymy się tę wadę albo tylko „wadę” tolerować, ale najczęściej drażni i wkurza coraz bardziej. Oczywiście, że są szczęśliwe związki, ktore z początku wcale dobrze nie rokowały, były zawiązane z rozsądku albo z presji rodziny albo wewnętrznej presji, wynikającej z poczucia uciekającego czasu, a z czasem ludzie się do siebie przyzwyczajali, a nawet kochają. Bywa i tak, że z wielkiej namiętności na początku wcale nie powstają trwałe, szczęśliwe związki. Gwarancji i przepisu na dobry związek oczywiście nie ma i wszyscy sobie z tego zdajemy sprawę. Ja jednak myślę, że najważniejsze w relacjach są emocje. Związki z rozsądku są ich pozbawione w przedbiegach. Oczywiście rozumiem ludzi, którzy w takie związki wchodzą. Myślę, że są to ludzie, którzy przede wszystkim potrzebują przyjaźni. Bo ta miłość, która może się urodzi z czasem, to właśnie bardziej przyjaźń i przywiązanie niż miłość.

  3. ~SokoleOko

    Hmm… ja wiem, że serce nie sługa… ale na szczęście to głowa steruje nogami, więc… bierz dupę w troki i leć do Anglii.
    Choćby po to, żeby popatrzeć na zieleń :)

    Lubisz gościa? To leć. Będzie miło – pogadacie, pozwiedzacie, zjesz fish’n'chips i zobaczysz na wlasne oczy osobne krany do ciepłej i zimnej wody :)
    Zrób sobie urlop przed wylotem na rezydencję :). Bo jak Cię wywiozą gdzieś-tam, to już będzie za późno :)

    A brak chemii… to nie problem :)
    Znam takich, to to ona mówiła „nie ma chemii”, „jesteś dla mnie za grzeczny” i w zasadzie nie wiadomo jakim cudem są teraz małżeństwem :)
    I to z uczucia, a nie rozsądku :)

    No leć… nie powiesz mi chyba, że Twoje miasto w marcu to najpiękniejsze miejsce na ziemi :).

    1. chomikowa

      Nie wierzę. Następny :D Ty myślisz, że jak my spędziliśmy razem 5 dni w Budapeszcie plus prawie 5 miesięcy w Bułgarii i nic nie zaiskrzyło, to raptem zaiskrzy, kiedy ja do Niego polecę do Anglii? :D Nie rozśmieszaj mnie :P
      Ja mam cudaśny ogródek i piękny widok na krokusy z okna. Tam na bank tego nie ma :P

      1. ~SokoleOko

        Nie zaiskrzy :)
        A byłaś kiedyś w Anglii? :)
        Warto… jest inaczej… i fajnie :)

        Ty się Chomik na nic tam nie nastawiaj – możesz nawet lecieć z przekonaniem, że nic-a-nic :)
        A w tej Budzie i Bułgarii to ile czasu tak naprawdę razem mieliście szansę spędzić? Bo z tego co pisałaś to zawsze było jakieś towarzystwo… Czy to wiecznie niezadowolonej i rogatego czy całej masy innych :)

        Wiesz… w towarzystwie to on się może wydawać całkiem fajny… a tak – organoleptycznie zbadasz sprawę i od razu będziesz wiedziała co takiej N. odpowiedzieć na pytanie „co z gościem jest nie tak” :)


  4. „Widzę, że przy każdym moim „fuck” sztywnieje a ja często rzucam „fuck”!”
    Nie wiem czy to tylko mój spaczony umysł, ale brzmi to co najmniej dwuznacznie :P
    Wszyscy piszą leć, co Ci szkodzi, ale nie leć. Dla mnie w związku najważniejsza jest chemia i nie chodzi mi tylko buzujące hormony i motyle w brzuchu.
    Prawdziwa chemia to móc przy drugiej osobie być sobą.
    Dodatkowo ideały są przereklamowane. Trzeba móc spojrzeć na drugą osobę pomyśleć: to mi się nie podoba, tamto mi się nie podoba ale to nic.
    Nie szukaj więc ideału, tylko tego którego wady będziesz w stanie zaakceptować :D

    1. chomikowa

      Kochany Adversarius! :) Tak,to będzie taki facet, którego wady będę akceptować :)
      Haha faktycznie z tym fuck zabrzmiało dwuznacznie,choć muszę przyznać, że tym razem to wyjątkowo nie było celowe ;)


  5. Miałam kiedyś przyjaciółkę, która szukała Idealnego. Uważała, że źle robię wychodząc za Szanownego Małżonka, bo był wówczas prostym chłopakiem ze wsi, o niewyrobionym guście i niezbyt powalającej aparycji. Nie, żeby był brzydki. Tylko cudny nie był. Nie rozumiała, że Szanowny ujął mnie czymś innym – dobrocią, czułością, troską. Otwartością na branie i dawanie. Twierdziła mianowicie, że STAĆ MNIE NA KOGOŚ LEPSZEGO.

    Na szczęście jej nie posłuchałam. Byłam już od blisko dziesięciu lat żoną i matką, kiedy dostałam od niej zaproszenie na ślub. Przyjechałam, a jakże. I kogo to moje oczy zobaczyły? Facecika, przy którym mój Szanowny był nieomal Casanową. Niski, chudy, lekko łysiejący, choć bardzo sympatyczny. A moja przyjaciółka – po prostu wpatrzona w niego jak w obraz..

    Tyle na temat IDEAŁÓW.

    A co do Rozsądnego .. Chomikowo drogo – dajcież sobie spokój i spuśćta chłopa po brzytwie. Nie ma chemii, to standardowo proponujemy przyjaźń. Nie chce przyjaźni – to niech się buja ;). Bo niestety – nic na siłę w tej materii się nie da…. Tak sobie przynajmniej kombinuję :)

    1. chomikowa

      Haha. Alez ja pamiętam mojego ex :D Takie toto niewydarzone było… Aż się sama dziwiłam, że tak się w Nim zakochałam. No, ale rozśmieszał mnie do łez, akceptował we mnie wszystko… Chemia też była, prawie od samego początku, choć udawaliśmy, że jej nie ma ;)
      Tak, jak napisał Adversarius- trzeba znaleźć człowieka, którego pokocha się z wadami, tylko trzeba to czuć. Żałuję, że nic nie czuję do Rozsądnego, ale co ja na to poradzę, że jednak to nie to…?


  6. Rozsądny wylądował we Friendzone i nawet może biedak o tym nie wie. To może sobie być miły ile chce, im milej, tym gorzej i nudniej? :P

    1. ~chomikowa

      Im milsza jest taka postać, z która wiesz, że nic nie będzie, tym bardziej może to „milenie” denerwować ;)
      Haha, no wylądował we „friendzonie” i kontakt ograniczam jak tylko mogę, dla naszego zdrowia…

      1. ~tati

        A powiedz czy on wyznał Ci co do czuje do Ciebie?Bo to,że zaprosił,że pomoże jakby co o niczym nie świadczy.Jak dobry człowiek to dobry dla wszystkich,prawda? :D

        1. chomikowa

          Tati :D po pierwsze takie rzeczy się czuje… :D a po drugie powiedział.

          1. ~tati

            No to mój zmysł węchu mnie zawiódł ;) No cóż,bywa… A jak powiedział to hmmmm no właśnie hmmmm najlepiej zerwać kontakt.

            1. chomikowa

              Ale powiedział w Bułgarii, więc udaję że nie pamiętam ;D
              Wiem, że tak by było najlepiej,ale jak tak dalej pójdzie to naprawdę nie będę mieć kolegów, bo jak nie ja jestem wpatrzona,to któryś z nich :P i tak grono kolegów robi mi się przez to urywanie kontaktów coraz węższe :P

              1. ~SokoleOko

                Ja tam nie wiem co Ty z tym urywaniem kontaktów…
                Facet to nie jest jajko, nie trzeba się z nim tak obchodzić.
                Rozumiem – zależy Ci na facecie, on mówi „nie” i uznajesz, że będzie Cię kontakt z nim bolał – śmiało, kończ znajomość dla własnego dobra.
                Ale urywać, bo komuś będzie źle? To jest zakładanie, że inni mają te same ułomności co Ty :)

                Były takie, z którymi mi nie wyszło lub dały mi kosza.
                Kontaktu nie zerwałem, przegadaliśmy ze sobą jeszcze wiele miłych godzin.
                Nie wiem… może jestem jakimś nieczułym ewenementem? A może tak też jest normalnie?

                1. chomikowa

                  Nie wiem… Znam takich, co to prawie jak jajko :P
                  A może znów za bardzo się przejmuję? :P


  7. Ej, przecież jak sztywnieje na jedno słowo, to super! Działasz na niego jak nic! A co chemii, to powiem tylko, że niezależnie od wieku musi być. Moze czasami trzeba tylko jej dać szansę, bo przecież reakcja moze działać z lekkim opóźnieniem. :)

    1. ~chomikowa

      Aniu, z chemii może nie byłam najlepsza, ale wiem, że jak jakaś reakcja nie zachodzi w dośc krótkim czasie, to już raczej nie zajdzie ;)

  8. ~Katka

    A ja Cię rozumiem i mówię: nie bierz go. Pakowałam się w związki w podobnej sytuacji i nigdy się to nie skończyło dobrze. Jak nie iskrzy od początku, to już nie zaiskrzy. Tłumaczenie sobie, że ten facet ma tyle zalet nic nie da jeśli nie czujesz tego „czegoś”. Smutne, ale prawdziwe.
    Aha i to nieprawda, że w tym wieku nie ma już chemii :)

    1. ~chomikowa

      :D wiem, że chemia jest i będzie zawsze, wiem ;) Tak sobie tylko troszkę się nabijam ;)


  9. Wszystko, co trzeba wiedzieć napisała Zante, a poprawił Adversarius. Pod ich komentarzami podpisuję się obiema rękoma i kopytami też. Nie ma chemii nie ma związku. Chyba, że ma się charakter do przebywania przez całe życie na nudnej umowie cywilnoprawnej. Są tacy ludzie, którzy to cenią i są zadowoleni z takiego stanu rzeczy. Ty chyba niekoniecznie?
    Co do ideału. Lepiej nie budować sobie takiego, bo ideały rzadko się trafiają, a jeżeli już, to zazwyczaj są przereklamowane lub nudne. Jeżeli w drugim człowieku nie widzisz żadnych wad, to uciekaj, zanim umrzesz z nudów.
    Moja znajoma, która ze swoim mężem przeżyła wiele burzliwych chwil, w których były zdrady (z jej strony) i rozstania, powiedziała mi kiedyś, gdy wszystko się uspokoiło, że jednym z czynników spajających ich związek jest poczucie humoru oraz możliwość bycia sobą we wzajemnej relacji.

    1. ~chomikowa

      O! Bycie sobą! Nie chciałabym przy kimś stać się kimś innym :P

  10. ~Jane Doe

    Chomikowa a ja Cię rozumiem i to bez tego o dowcipach. Po prostu czasami jest między ludźmi to coś a czasami nie ma. Czasami jest z jednej strony a czasami chuj wie z ilu stron bo tej drugiej nie wiadomo o co właściwie chodzi. Generalnie bez chemii nic z tego nie będzie. Nawet jeśli samą siebie przekonasz, że warto bo facet jest wspaniały to prędzej czy później pojawi się taki, który nie będzie wspaniały ale Tobie serce zabije i wszystko się posypie. No życie i wiek nie ma tu nic do rzeczy.

    1. ~chomikowa

      A no właśnie… Ja tak sobie tylko narzekam, że taki facet niby fajny, a jednak… niefajny ;P

      1. ~Jane Doe

        Dla jakieś innej będzie tym Idealnym tylko pytanie czy ona dla niego też…

  11. ~Martynika

    Aj, widzę że tu mówią leć, nie leć.
    Widzisz każdy ma na to inne spojrzenie. Ja z doświadczenia wiem: nie ma co sie zmuszać. Bo naprawde tak jak Zante powiedziała nic dobrego z tego nie wychodzi.
    Uwierz mi nie jestes za stara na chemię. Ta chemia będzie, ale przy odpowiednim facecie, i wtedy np. że trochę niższy od ciebie, że mniej oczytany, czy cholera wie co jeszcze nie będzie przeszkadzać.
    A coś czuję że zaraz się pojawi ten odpowiedni.
    Po kościach czuję Chomikowa, po kościach….

    1. ~chomikowa

      A ja tu nawet nie chciałam żadnych rad leć, nie leć, tylko sobie troszkę narzekam, że ja nic a nic, nawet jeśli On sztywnieje ;)

  12. ~Phoenix(L)k

    Hmm… wiesz, że znalazłaś idealny sposób na to, by on był gotowy na seks?? Starczy, że powiesz to magiczne słowo…;D

    Co do braku chemii… sprawdź termin jej przydatności… może kiedyś działała, ale tego nie zauważyłaś??

    Co powoduje, że jeszcze go nie pogoniłaś??

  13. ~chomikowa

    matko, a ja o tym sztywnieniu kompletnie nieświadomie napisałam :P Dobrze, kochani Czytelnicy, że jesteście tacy czujni :D

    Czemu nie pogoniłam? Bo Go lubię, no lubię gościa! Czy ja naprawdę nie mogę mieć kolegów…? :(


  14. a po trzech lampkach wina on wciąż taki spięty? (i Ty również?) chociaż dajcie sobie szansę (nic na siłę). zbyt wielu ludzi na tym świecie bardziej żałuje tego, czego nie zrobili a zrobić mogli.
    powodzenia.

    1. chomikowa

      Ja już naprawdę miałam okazję Go poznać i czuję, że nic w najbliższym czasie nie poczuję ;) makrelko, jak człowiek nie akcpetuje tego, że lubię sobie czasem rzucić pod nosem przekleństwo, to mam go spijać codziennie, żeby zaczął akceptować? ;)

  15. ~luka

    a wiesz ze mozna kogos pokochac dopiero po latach? wspolnie spedzonych latach i wspolnych dzieciach?

    1. chomikowa

      Świetnie… Ale wolę nie ryzkować między „pokocham go a zabiję” ;P

      1. ~luka

        to racja, tego sie nie da przewidziec ani zaplanowac

  16. ~emerytka

    Moja droga Chomikowo, chemia to jest przez pół roku, jak piszą uczeni w dodatku do Wyborczej. Potem jest ta proza życia. Też lubiłam się śmiać, bawić i mój pierwszy mąż był z tej bajki. Miły, dowcipny, wręcz uroczy dla kobiet i przystojny. Bajka się skończyła gdy przyszły obowiązki i dzieci. On dalej był miły, dowcipny i uroczy, ale mało odpowiedzialny, a wręcz nieodpowiedzialny. Wszystkie obowiązki spadły na mnie i nie było mi do śmiechu.
    Drugi jest bardzo poważny, ale super odpowiedzialny. Nie zna się na żartach, nie lubi tańczyć, czasami miewa zły nastrój, ale nigdy nie zamieniłabym go na innego. To ja się zmieniłam choć nie do końca. Jak spotykam się z koleżankami, to pożartuję, pośmieję się i to mi w zupełności wystarczy. A z tą łaciną to też było tak, że na początku to ja miałam „wstawki”, a teraz słyszę czasem jak lecą k*rwy przy komputerze. Wszystko się zmienia, a my najbardziej. pozdrawiam.

    1. chomikowa

      Cieszę się, że ułożyłaś sobie życie tak, że jesteś szczęśliwa :) Ja też tak próbuję. Gdybym miała brać ślub z każdym odpowiedzialnym, miłym, który przewinął się przez moje życie, to pewnie już byłabym po drugim rozwodzie. No i pewnie na środkach antydepresyjnych ;)


  17. Lecę bo chcę
    lecę bo zycie jest zle
    Czy sa pieniadze czy nie
    lecę bo wolność to zew
    Lece bo wciąż kocham cie
    Kocham cię
    Kocham cię…
    Tylko pozwól mi sie śmiać do rozpuku i byc sobą
    Bądź naturalny
    I nie bądź sztywniakiem
    :-)
    Czy mozesz mu to zaśpiewać nastepnym razem na Skypie?:-)
    OdWAGI, kazda dobra zmiana wymaga wyjścia z bezpiecznej strefy komfortu,Chomis, wysun wreszcie ten nosek z norki, śmiało, dzentelmenow w stanie wolnym w twoim wieku nie ma znowu zbyt wielu,pamiętaj :-)

Komentowanie jest wyłączone