36 komentarzy


  1. Ło matko i córko, ja Ci gratuluję cierpliwości!!! Tyle przygód jak na jedną osóbkę, to aż nadto.

  2. ~Phoenix(L)k

    Oj Chomikowa… niestety podjęłaś fatalną decyzję… trzeba było po tej pierwszej nocy dostarczyć do pokoju zakochanej parki większą ilość napojów oprocentowanych, a mogłabyś z Rozsądnym zwiedzić całe Węgry… a tamci by nie zauważyli…

    1. chomikowa

      Obawiam się, że oni są w stanie wypić takie ilości alkoholu,że nie byłoby mnie stać na zakup wystarczającej ilości :P

      1. ~Phoenix(L)k

        ponoć pod odpowiedniej dawce to zaczyna smakować nawet „Wino marki wino, Płońska aperitif” (prawa autorskie – twórca nowych przygód Kubusia Puchatka;)

        Kupiłabyś butlę 5 l Tesco-wina za 2 euro i do przodu;D

  3. ~tati

    Polak,Węgier dwa bratanki i do szabli i do szkalnki ;) także wstydu nie będzie :D

    1. chomikowa

      Ale Polak jednak potrafi… wypić hektolitry :P

          1. ~tati

            Chomiś,oni będą najlepszymi klientami naszej knajpy :D ;)

            1. chomikowa

              No nie wiem… bo ze zwierzaniem u tego chłopaka jest ciężko. On po prostu pije :D

              1. ~tati

                hahaha No i właśnie na tym się w Polsce kasę zarabia ;)

                1. chomikowa

                  weź… już Rodzicielka mnie od lat namawia na otworzenie monopolowego :P


  4. Przeżywasz ten lot jak mrówka okres ;) Siedzenie na lotnisku i oczekiwanie na samolot niczym na zbawienie to strata czasu. Poza tym zawsze ktoś musi być ostatni, a mocno się trzeba namęczyć by samolot odleciał bez Ciebie ;) Wczoraj wracałem z Frankfurtu, samolot miałem o 16:40, o 15:30 byłem na lotnisku i 40 min czasu to boardingu było aż nadto.

    1. chomikowa

      Ej, 1h10 min to więcej czasu,niż 40 minut ;P I jak przy bramce krzyczy się do obsługi „proszę nie zamykać!Jeszcze my” to raczej nie oznacza,że ma się jeszcze czas ;) Zresztą ja strasznie panikuję w związku z lotami,więc trzeba mi wybaczyć.

    1. chomikowa

      Hahaha. Gdzieś zapewne jeszcze się wybiorę ;)


  5. Chomikowa, przyznaj się, ty specjalnie wybierasz się z takimi ludźmi na wycieczki, aby mieć o czym pisać? Zgadłem? :-)

    1. chomikowa

      Powiem Ci,że wiedziałam że po powrocie będę miała co opisywać ;) Są wdzięcznym tematem na bloga ;)

  6. ~Jane Doe

    Nadmiar alkoholu szkodzi :) Pomylenie dziewczyn… facet naprawdę musiał być w ciężkim stanie. Co by nie mówić Wasz pobyt w Budapeszcie na pewno pozostanie niezapomniany:)

    1. ~Martynika

      Ja też nie wiem jak można pomylić dziewczyny….

      1. ~tati

        No Dziewczyny! Normalnie można :) Facet pije do upadłego i zamiast białych myszek,w każdej kobiecie widzi swoją ukochaną…Ale oni są siebie warci…

      2. chomikowa

        Ja myślę,że On się nie pomylił,tylko koleżanka nie wiedziała jak zareagować ;)

    2. chomikowa

      Hahaha. Oni powinni być głównymi bohaterami kampanii „Stop. Nie pij” ;)

      1. ~Martynika

        Dla mnie w ogóle największym obciachem i wstydem jest picie w drodze do kogoś lub gdzieś (np. na konferencje lub szkolenie).
        Nóż w kieszeni mi się otwiera, bo co niektórzy zachowują się tak jakby była prohibicja i wyjazd jest jedyną opcją by się napić.
        Nie mam nic przeciwko jednemu drinkowi w podróży ale większość ludzi pije na umór..
        Moja degustacja po prostu sięga zenitu.
        Dla przykładu mój facet pojechał teraz na szkolenie do łodzi. Medyczne szkolenie. Zgodził się zabrać 3 kolegów z pracy tak by taniej było. Wyjechali samochodem o 4 rano. Mój facet był kierowcą. 600 km pokonali w 10 godzin bo od godziny 7 pasażerowie byli pijani już w sztok i co chwile trzeba było sie zatrzymywać na różne potrzeby fizjologiczne, mało tego zanim dochodzili do auta ze stacji benzynowej opróżniali kolejne butelki/puszki z alkoholem. Po dotarciu na jednostkę byli tak pijani że ledwo szli a od 16. zaczynali zajecia medyczne które jutro kończą się egzaminem…
        To jest analogiczne do wiecznie niezadowolonej i jej faceta…
        Po prostu aż mi nie dobrze się robi i mam ochote mordować gdy mam z czymś takim do czynienia…

        1. chomikowa

          Jest obciachem, no jest. Zgadzam się z Tobą w 100%


  7. w każdym razie nie zazdroszczę nerwów związanych z lotem samolotem. jest mi to zupełnie obce ale na przykład znajoma też nie jest w stanie odbyć lotu bez promilowych wspomagaczy. tyle, że ona zanim wreszcie uśnie panikuje na cały samolot.

    1. chomikowa

      Haha. Podpowiedz kokeżance,ze ktoś Ją w końcu sfilmuje i będzie gwiazdą w necie ;) Ja tylko dlategi nie robię afery na pokładzie :D


  8. haha ahahahahaha ha błahahahah… hihihih… No tak – dobrze mi się śmiać :) rozdarła bym takie towarzystwo – albo bym unikała ich towarzystwa niczym diabeł wody święconej. Albo przywiąż ich w cholerę do tych torów. Lot przeżywam tak samo, ale nie odważyłam się NIGDY chlapnąć czegoś mocniejszego – okno się nie otwiera więc jak rzygać ??

    1. ~chomikowa

      Ojej… rzygać? Mało masz lęków w takim razie, skoro Twój żołądek nie przywykł do alkoholu ;)
      Dajcie mi nagrodę za cierpliwość w takim razie i wyrozumiałość, skoro tylko raz trafił mnie przy nich szlag ;)


  9. Aktualny mój stan zdrowia wyklucza nachlanie się bez umiaru, nad czym zresztą boleję rzadko, głównie na imprezach ;). W czasach, gdy mogłam, miałam cudowną cechę – mianowicie nie można mnie było upić do nieprzytomności. Bywało, ze wykazywałam silny stan nieważkości, ale zawsze mniej więcej wiedziałam co robię i gdzie jestem. Innymi słowy – bardzo szybko metabolizuję alkohol. A jeśli targają mną silne uczucia – strach, gniew – mogę pić hektolitrami bez widocznych skutków. Tak więc urąbanie się w samolocie- wykluczone :))))

    Za to ci, którzy z tego znieczulenia korzystają bez umiaru i potem zachowują się w samolocie/autokarze jak debile, powinni być karani dotkliwymi mandatami… Taka jest moja skromna opinia :)

    A znajomych masz przednich.. Creme de la creme :)))))

    1. chomikowa

      Jeśli mi jeszcze powiesz, że generalnie masz bardzo dobry metabolizm, to Cię NIE LUBIĘ ;P bo zazdrość mnie zżera ;)
      A jak juz mówimy o tych, którzy piją bez umiaru, to cóż… Też bym ich karała mandatami.


      1. Pocieszę Cię – generalnie mam metabolizm do diupy, tyję od samego patrzenia na jedzenie, a patrzenie na czekoladę grozi mi natychmiastowa otyłością! Dlatego też wpierniczam ją z zamkniętymi oczami, bo kocham ją miłością wierną i wielką.. :)))) Skutki niepatrzenia nie są powalające – wciąż jestem na diecie, cały czas w biegu, żeby spalić kalorie choć na tyle, cobym się w drzwi od domu zmieściła.. :P

Komentowanie jest wyłączone