62 komentarzy


  1. Mnie przyciągnęłaś do siebie, a przecież ja dziwna nie jestem…
    chociaż…?
    nie…jednak nie…
    a może …?

    Chomiczku, pozbawiłaś mnie złudzeń i chyba zwolnię się już całkiem z tej mojej pracy i pójdę do biedronki, bo jak widzę nocki ze świrami są wszędzie…

    1. chomikowa

      Ale, żebym ja tylko takich świrów przyciągała jak Ty…. :-)
      Ja nie wiem jak ludzie w szpitalach dają radę z tymi pacjentami. Przecież to walka z wiatrakami…


      1. To takie „bańki wstańki”- kładzie się je do łóżka, a oni wstają ;) Ale dopóki nie biegają z nożem w dłoni i nie wyrywają sobie drenów i cewników, to jeszcze można jakoś dać radę. I przyznaję, że jak zaczynają tak naprawdę rozrabiać i zagrażają życiu swojemu i innych i nic nie pomaga, a pasów lekarz nie pozwala założyć, bo nie chce mu się biurokracji wypełniać, to czasem w nocy… po takiej kilkugodzinnej bezskutecznej walce, to można prawdziwej q…cy dostać i udusić takiego „Szaleja” gołymi rekami.
        Ale nie wolno, bo procedury tego zabraniają ;)

        1. ~Piękny Maryjan

          A nie można – tak całkiem przypadkiem ;) – przy zmianie kroplówki na przykład, dorzucić czegoś mocniejszego na uspokojenie :>?
          Chociaż tak sobie myślę, że dla takich pacjentów idealny byłby poskramiacz elektryczny :D.

          1. ~Phoenix(L)k

            … i tak oto wymyślono kroplówkę z prądem…;p

        2. chomikowa

          Bańki- wstańki :-D Piękne określenie i jakże trafione! :-)

  2. ~Piękny Maryjan

    Ale czy ta pani zaśpiewała Ci w końcu tę piosenkę :)? No i co to było :>?
    Dla mnie zdarzyło się do tej pory być „na dłużej” w szpitalu raptem raz, całe trzy dni na urologii… na sali ja, lat dwadzieścia kilka, i trzech panów w wieku 50+, ale obyło się bez śpiewów i różańca (panowie raczej nie byli z tych pobożnych ;) ). I nie było też żadnych świrów :D. Jak się nie można odlać, to głupoty do głowy nie przychodzą ;D.

    1. ~chomikowa

      Pewnie, że zaśpiewała! Nie wiem co to było,chyba twórczość własna ;-)
      Oj urologia,nie zazdroszczę :-P

  3. ~SokoleOko

    Ty się tu spowiadaj co w szpitalu robiłaś, a nie historie o świrach i babinkach :)
    Choć fakt – w szpitalu ewenementy się zdarzają…
    Przykład – pani miała mieć zabieg, ale najpierw miało jej się unormować ciśnienie.
    Ale pani nie wyleży… wiecznie jej nie ma, wiecznie gdzieś gna…
    Oczywiście ciśnienie wysokie.
    Dostała tabletki… miała brać jedną dziennie… ale że ciśnienie nie spadało – wzięła chyba 3.
    Po 3 dniach personel się poddał i odesłali pędziwiatra do domu :)
    Na szczęście nikt nie krzyczał po nocach :)

    1. ~chomikowa

      Szukałam szczęścia :-D
      Ta kobitka to chyba adhd miała ;-) zdarzają się takie ewenementy niezdyscyplinowane ;-)

      1. ~SokoleOko

        I jak? Znalazłaś to szczęście?
        Mam nadzieję, że to nie była ta „ostatnia randka”? :D
        „A, pójdę do szpitala i przed przystojnym panem chirurgiem otworze całe swoje wnętrze” :)

        1. chomikowa

          :-D :-D :-D
          Ale Ty wiesz ilu fajnych lekarzy tam widziałam? ;-) Bo pacjenci to niekoniecznie… :-P

        2. ~Phoenix(L)k

          Podobno na stole operacyjnym to można człowieka poznać dogłębnie…

      2. ~Salemka

        Ja mam ADHD ale takie pracusiowe :-) w szpitalu nigdy nie byłam bo jakoś strach taki że wolę w domu ukryta przecierpieć oby tylko nie szpital :-) Ale co do starszej Pani to podziwiam bo ja nerwus i agresor jestem z zerową cierpliwością

        1. ~chomikowa

          Jak pracusiowe adhd,to tylko chwalić :-)
          Coś Ty-przecież nie nakrzyczałabym na przerażoną starszą panią,która musiała się odstresować :-)

          1. ~Salemka

            No właśnie bo tyś anioł z indiańską cierpliwością ja pewnie bym babcię skutecznie odstraszyła miną typu bez kija nie podchodź :-)

            1. chomikowa

              Z indiańską??? :-D Ale ja nie umiem tych znaków dymnych puszczać! Muszę się nauczyć, skoro mam być Indianką ;-)

              1. ~Salemka

                Nie indianką a jak juszzz to indiańskim aniołem ;-) ale z drugiej strony jak się zastanowić to spójrz jaka starość bywa smutna. Niby babcia opowiadała o rodzinie i jaka to jest szczęśliwa ale nie wspomniałaś, że ktoś z tej cudownej rodziny ją odwiedzał a przecież starsi ludzie dopiero boją się takich zabiegów. Wiem bo sama mam dziadziusia 97lat :-) ale ten mój to w pełni sił zapisał się na uniwerek 3 wieku :-D ale sama wiem jak czasem zagoniona nagle sobie o nim przypominam że przecież dawno coś dziadunia nie widziałam upssss

                1. chomikowa

                  Dziadziuś ma 97 lat? Oj, jak cudnie :-) Moja prababcia zmarła jak miała 95 lat, ale naprawdę też dobrze się trzymała :-) Ja w tym szpitalu byłam tak naprawdę tylko dwa dni, więc nie spotkałam nikogo, ale ona opowiadała, że rano był u niej syn (ten, który kupił jej ten krem przeciwzmarszczkowy ;-) )

  4. ~Jane Doe

    Na szczęście w szpitalu najdłużej byłam z 8 godzin z czego większość mało przytomna po narkozie ( a wtedy to lubiłam wszystkich dookoła), ale świrów wszędzie można spotkać. A zazwyczaj to jest tak, że jak mam największą ochotę by być samemu i żeby mi wszyscy dali święty spokój to pojawia się jakaś świrnięta osoba z nieodpartą ochotą na konwersacje.
    No ale Ty sobie świetnie dałaś radę. Nie dość, że wytrzymałaś to jeszcze zrobiłaś pani prawdziwą przyjemność przed operacją. Na pewno kolejna pacjenta w sali usłyszy o Tobie w przerwie między piosenkami:).

    1. ~chomikowa

      Oj,chciałabym mieć taką narkozę po której wszystkich kocham i wszystko jest super ;-) a może Ty miałaś głupiego Jasia? ;-)
      Trzeba znieść te szpitalne konwersacje,bo tym innym ludziom pewnie dają wiele przed zabiegiem :-) Gorzej jak się trafi na takiego świra,który stwarza niebezpieczeństwo dla siebie i innych.

      1. ~Jane Doe

        Po narkozie każdy taki rozkoszny jest na początku:)
        Przygody ze świerem nie zazdroszczę. Naprawdę nie wiadomo co takiemu może przyjść do głowy. Szkoda, że w tych czasach personel musi się bać i gęsto tłumaczyć z pacyfikacji takiego osobnika. Nie zazdroszczę im. Przytwierdzą takiego do łóżka i muszą się tłumaczyć czy podstawnie. Nie przytwierdzą i świr coś zrobi, będą się tłumaczyć czemu nic nie zrobili. Jakby nie patrzeć to pewne części ciała zawsze z tyłu:(

        1. chomikowa

          Ja fatalnie wspominam moje narkozy, fatalnie…
          Z tymi świrami to wiesz… mamy cholernie głupie prawo. Ale to dotyczy też Policji na przykład. Bo oni też się boją potencjalnego kretyna spacyfikować, bo przecież może skargą napisać a potem mogą być nieprzyjemności. Nie wiem dokąd ten świat zmierza, nie wiem…

          1. ~Jane Doe

            No niestety taka to u nas pseudodemokracja i ochrona nietykalności ale nie tych co trzeba. Wniosek taki, że lepiej być wariatem:)

  5. ~Phoenix(L)k

    Na szczęście osobiście w szpitalu na dłużej jeszcze nie byłem (zdarzało się szycie głowy… Ale ściana gorzej na tym wyszła;D 7 szwów konta odłupany tynk… Moja głowa – ściana sali gimnastycznej 1:0), ale sporo czytałem na temat podobnych szpitalnych wydarzeń… No i cóż – sytuacja ta nie należy do wyjątków…

    Ostatnio policja zastrzeliła w szpitalu jakiegoś gościa…

    1. ~chomikowa

      Haha! To masz twardą głowę ;-) możesz dużo pić ;-)

      1. ~Phoenix(L)k

        dobrze, że twardą głowię, a nie zakuty łeb;D


  6. Nie każdy, oj nie każdy trafia do szpitala, ja się nawet tam nie urodziłem. Czytając Twoje relacje, to chyba naprawdę szczęściarzem jestem :-)

    1. ~chomikowa

      Naprawdę NIGDY? Ani razu??? Szczęściarz! :-)


      1. Naprawdę, ani razu, nigdy :-) Szczęściarz powiadasz? Hmm…, w takim razie może czas zagrać w totka? :-)

  7. Mucha42

    Kochany Chomiczku teraz już mniej takich samotnych ludzi w szpitalach bo NFZ dba o to. Kiedyś jak byłam młoda moja mama pracowała w szpitalu i ludzi jak Twoja sąsiadka była cała masa bo rodzinie przeszkadzali. Dziękuję Ci za cudowne zachowanie. Pozdrawiam

    1. chomikowa

      Muszko, zbieram się do Ciebie i zbieram…
      Może i mniej, ale nadal są. Jak już ktoś starszy trafi do szpitala (70% pacjentów), to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że będzie rozmawiać, szukać kontaktu. Moja babcia przynajmniej raz na 3 miesiące robi wszystko, żeby się położyć do szpitala, bo tam Ją nakarmią, pogadają z Nią itp. Normalka.
      Pozdrawiam :-)

      1. ~SokoleOko

        Nakarmią?
        No nie wiem… specjalistą nie jestem, ale te posiłki co widywałem w szpitalach to raczej „pijawki i dieta ścisła… od tego pomyślność w leczeniu zawisła” :).
        Ale przynajmniej można się policytować na ilość chorób i dolegliwości… A sądząc po Twojej babci – zawsze jest w takich rozgrywkach w czołówce :D

        1. chomikowa

          O matko, jaki Ty czujny jesteś ;-)
          U mnie jest jeden szpital, który jako jedyny w całym województwie nie zrezygnował z kuchni, więc jedzenie jest naprawdę świetne :-) Nie spotkałam się z pacjentem, który narzekałby na tamtejsze jedzenie. Co prawda golonki nie dają ;-) Ale naprawdę można zjeść „po ludzku” ;-)
          A z tą licytacją na choroby to niestety masz absolutną rację. Mam nadzieję, że ja tak nie skończę ;-)

          1. ~Zyta

            Ze mną na sali leżała kiedyś dziewczyna, która miała zaleconą ścisłą dietę i która wieczorami po kolacji złożonej z 3 sucharków i gorzkiej herbaty wymykała się do McDonalda na burgera:) Podjeżdżał po nią autem jej chłopak i ona w pidżamie jechała z nim do McDrviea:) Jak widać na szpitalną kuchnię też można znaleźć sposób:)

            1. chomikowa

              Dobra agentka! Ale ten Mc Donald to na pewno tylko dla dobra samopoczucia ;-)

              1. ~edysia

                ostatnio bylam u znajomej na OCP i opowiadala ze aska z sali obok ( koncowka ciazy) ok pory kolacyjnej brala kluczyki i wsio do samochodu zaparkowanego pod szpitalem i sruu do domu na kolacyjke :D

                1. chomikowa

                  Tak robi mnóstwo pacjentów… Ale kurczę, trzeba pamiętać, że jak jesteśmy w szpitalu, to odpowiedzialność bierze za nas personel szpitala. A co, jeśli coś nam się stanie w drodze na tą kolację?

                  1. ~Phoenix(L)k

                    Wtedy personel szpitala ma prokuratora za niedopełnienie obowiązków („Dlaczego Pański pacjent opuścił szpital??”) oraz spore odszkodowanie na rzecz rodziny


  8. no nie, ja mam brak weny a u Ciebie tyle atrakcji….a tak na poważnie to wracaj do zdrowia, Chomikowa, bo w tych szpitalach nie powinno się przebywać za długo

    1. chomikowa

      Właśnie zaglądam do Ciebie i zaglądam a tam jakaś cisza…
      Ależ ja już wróciłam :-) I o dziwo cała i zdrowa ;-)

    1. chomikowa

      Do anioła to mi diabelsko daleko ;-)
      Mona, może to i lepiej, że nikt Ci nie chce śpiewać ;-)

    1. chomikowa

      Na lekarza to trzeba się nadawać. Tak samo jak na nauczyciela czy księdza. W domku :-)


  9. Nie Ty jedna, Chomikowa, nie Ty jedna. Wiadomym było zawsze, że jak do pociągu wsiada jeden szaleniec, to na pewno wyląduje w moim przedziale, a jak idzie ulicą, to na pewno mnie wypatrzy. Jak się kiedyś poskarżyłam koledze, to spojrzał na mnie dziwnie i powiedział: „Co się dziwisz, ciągnie swój do swego”. :D Przestałam się dziwić. ;)

    1. chomikowa

      Wiedźmo… strach pomyśleć co by się działo, jakbyśmy razem podróżowały…

      1. ~kobieta-nie-typowa

        Joanne Rowling nie przebiła by tej, która by to opisała:)))

      2. ~Phoenix(L)k

        Przeczytaj uważnie jeszcze raz tą wypowiedź…
        „jak do pociągu wsiada jeden szaleniec, to na pewno wyląduje w moim przedziale” ;p

  10. ~joko

    hm… jakiś taki cyniczny ton masz w swojej wypowiedzi . Chyba mi się nie podoba ..

    1. ~Phoenix(L)k

      Żyjemy w dość wolnym kraju… Mamy na przykład prawo omijania bloga, który nam się nie podoba…

      1. chomikowa

        Ale że żyjemy w wolnym kraju, to niestety większość uważa, że mało pochlebne komentarze z okazji słabego dnia też możemy sobie popisac. Mam nadzieję, że chociaż troszkę autorowi komentarza humor się poprawił.

        1. ~Salemka

          Piszesz świetnie jak dla mnie w Twojej opowieści jest dokładnie wszystko co powinno być z humorem włacznie.
          Tak proszę trzymać bo sobie bloga do ulubionych wrzuciłam a normalnie tego nigdy nie robię :-) Czytam, zamykam okno i zapominam :-)

          1. chomikowa

            Jak trafiam do ulubionych, to muszę to uczcić :-) Ale może w weekend ;-) Jest kilka fajnych blogów, naprawdę- nawet tutaj autorki tych blogów komentują moje wpisy :-) a za miłe słowa BARDZO dziękuję :-)

    1. ~chomikowa

      A co ma zrobić taki biedny pacjent,który jest zmuszony polożyć się w szpitalu? Tylko uzbroić się w cierpliwość ;-) pozdrawíam :-)

      1. ~Phoenix(L)k

        …albo w grubą kopertę – wtedy cierpliwość jest zbędna…

        1. chomikowa

          Koperta to dla lekarzy… a dla innego pacjenta to tylko cierpliwość.


  11. Dziękuję chomikowa! Wiesz owszem jestem zakochana, kocham itp. na szczęście resztki mózgu pozostały. Chyba :D
    Cały czas zastanawiam się kiedy piękny obrazek runie. Więc jakieś tam trybiki w tej głowie chodzą.
    Na razie cieszę się teraźniejszością.
    Mam taką jedną wadę, a może to zaleta. Nigdy bezgranicznie nie wierze ludziom w to co mówią. Nie wiem ja po prostu tak mam. On mówi dużo rzeczy, ale jak będzie w rzeczywistości to czas pokaże.
    A wiesz za co dziękuję najbardziej?
    Za przestrogę ;)
    Zobaczymy albo będzie happy end albo będzie martwica wątroby :)

    1. chomikowa

      Martyniko, bardzo dobrze, że nikomu nie ufasz na 100% Ja sama sobie od tamtego czasu już nie ufam w 100%, skoro weszłam w coś takiego ;-) Bądź czujna i miej oczy szeroko otwarte! I nie daj Boże nie ciągnij tego zbyt długo, bo zmarnujesz sobie tylko czas. Powodzenia mała :)

Komentowanie jest wyłączone