65 komentarzy

  1. ~SokoleOko

    Nie no… nie jest źle… Kilogram mniej, jakieś efekty widzisz, trochę się poruszasz…
    Jak Ci pędzidło nawali i smutny pan będzie proponował podwiezienie, to „mruknąwszy ze wzgardą obrócisz się w knieję” i pójdziesz 10 kilometrów pieszo…
    Ba, pobiegniesz, skoro szpilek nie nosisz! :)
    A i jeść możesz normalnie, nie żywisz się energią z kosmosu…
    Dobrze jest, tak trzymaj :)

    1. ~chomikowa

      Haha! Jak się wkur*** to nawet będę miała taką siłe w nogach,że kopa sprzedam ;-) a jak zacznę iść,to ciekawe jak daleko dam radę dojść… Dokąd ja z tym wszystkim dojdę…

  2. ~Zielonooka

    Chomiczku :)

    Podziwiam Ciebie za Twoją wytrwałość, ja też się wybieram jak sójka za morze na siłownię i ciągle mi coś wypada :-) już sobie karnet kupiłam a tu masz, rozbolała mnie stopa i drugi tydzień kuleję, na szczęście karnet jest ważny 2 miesiące więc jak już będę mogła to pomyślę o Tobie aby zapału gdzieś nie zgubić i w końcu też nad sobą popracować :)

    1. chomikowa

      Oj, jak STOPA boli, to ABSOLUTNIE trzeba się oszczędzać, ABSOLUTNIE! :-D i ja myślę, że ta stopa może boleć całe miesiące ;-)

  3. ~Domi

    Bliscy nie dadzą Ci zginąć ;) dbają o Ciebie jak umieją najlepiej ;) w sumie to im się trochę nie dziwię bo po co im Suchar? marudne to się robi, skóra na tym wisi i broń Boże nie wspominaj przy takim o normalnym pełnowartościowym posiłku (śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja, jakiś deser dla osłody, żeby znieść trudny codziennego życia) bo Cię wzrokiem zabije ;)

    1. chomikowa

      No jakbyś tu u mnie była i na to wszystko patrzyła ;-)

  4. ~Phoenix(L)k

    Hmm… sądzę, że większość czytelników pomyślała, że rzucił Cię na materace celem zredukowania Twojej tkanki tłuszczowej… Ale możemy być w tej grupie osób, która się myli…;p

    mam dla Ciebie wspaniałą wiadomość – jeszcze tylko 6 tygodni takiej diety i osiągniesz swój cel!! A za 9 tygodni będziesz nawet o kilo lżejsza!! I to pomimo golonki, schabowego, tortu, rafaello, kasztanków, czekoladek, pączków, wlewania w siebie ponad 3 l wody dziennie, i innych tego typu rzeczy;)

    Jak ktoś Ci powie, że za mało pijesz – odpowiedz, że napiłabyś się, ale prowadzisz auto;p

    1. chomikowa

      Ja ci powiem więcej! Ja sobie daję czas do grudnia! :-D takie racjonalne podejście do sprawy ;-)

  5. ~Zyta

    Chomikowa, a jaką miałaś masę mięśniową zanim zaczęłaś ćwiczyć? Jest tutaj jakiś postęp? Bo widzisz, jeśli ćwiczysz to rozwijasz mięśnie, więc suma summarum na wadze nie widać dużych postępów, bo spalasz tłuszcz a rosną Ci mięśnie. Z tym, że to akurat dobrze, bo poprawia Ci się dzięki temu sylwetka. Ja od kilku lat ważę mniej więcej tyle samo, ale inaczej wyglądam (kuper poszedł w górę, a brzuch się spłaszczył). Dlatego lepszą metodą od ważenia jest mierzenie obwodu, a najlepszą domową pomiar tzw. kontrolnym ciuchem. Ja mam takie spodenki na lato które kupiłam X lat temu jak byłam szczupła i to jest mój kontrolny ciuch. Jak się mieszczę to jest wszystko OK, jak się nie dopinam tzn. że mi się przytyło.
    Poza tym 1 kg w ciągu 3 tygodni to dobry wynik. U mnie zmiany w sylwetce było widać dopiero po 2 miesiącach fitnessu. Uważam jednak, że dieta którą masz zaleconą np. te surowe warzywa to jakiś absurd. Bliska mi osoba ma dietę zapisaną przez dietetyka i je normalnie i różnorodnie tyle, że mniej tłusto i mniej słodko i widać u niej duże efekty. Z drugie strony jeśli będziesz ciągle raczyć się tortami i golonkami, to będziesz musiała spędzić więcej czasu z SS-manem na siłce i wylewać siódme poty (no chyba, że to jest Twój sekretny plan;)

    1. chomikowa

      Ale ja nie wiem jaką ja miałam masę mięśniową, daj spokój :-D I właśnie robiłam całe życie jak Ty- nie wchodziłam na wagę, tylko patrzyłam po ciuchach, czy jest dobrze, czy niekoniecznie ;-)
      A co do diety, to mam jeść 7 razy dziennie(!), tylko bez słodyczy (ewentualnie przed treningiem) i produktów mącznych. Gdybym naprawdę tego przestrzegała, to pewnie efekt byłby większy a tu torcik, goloneczka… Kawę słodzę i będę słodzić :-P
      A SS-man. No daj spokój! ja się z wrogiem nie spoufalam ;-)

      1. ~Zyta

        No ale chyba widzisz i czujesz, że jesteś silniejsza? Nie wierzę, że te tortury na siłce nic Ci nie dały:) Z tą ilością posiłków – właśnie podliczyłam ile razy ja jem i wyszło mi właśnie 7 posiłków dziennie (zawsze tak jadłam, co 2-3 h muszę coś zjeść bo inaczej skręca mnie z głodu). Cukru nie używam wcale. Torcik od wielkiego dzwonu, jestem raczej fanką owoców i czekolady. A wrogów podobno trzeba trzymać bliżej niż przyjaciół:)

        1. chomikowa

          To Ty jesteś na ciągłej diecie! Smutne takie życie bez torcika ;-)
          na siłownię bez trenera już chodziłam rok, więc mięśni mam zdecydowanie więcej i daję radę to wyczuć. Zresztą wydaje mi się, że jak na kobietę to jest w sam raz. Teraz troszkę schudnąć i jeszcze trochę wyrzeźbić sylwetkę. Z tym jedzeniem to też się starałam zawsze jeść co 2,5-3 h, ale tu mi wychodzi najwyżej 6 posiłków (dużo jestem w samochodzie a tam oprócz owoców nie zjem niczego więcej ;-) ) no i starałam się nie jeść 2 h przed snem a tu się okazuje, że jak najbardziej przed snem mały posiłek mogę zjeść… Wychodzi na to, że ten siódmy raz powinnam zjeść ok. 23.00 i coś mi z tym ciężko…

          1. ~Zyta

            Nie jestem na ciągłej diecie, po prostu nie jem na co dzień torcików:) bo nie mam takiej potrzeby:) Poza tym wolę czekoladę:) Jako ten 7 posiłek to ja liczę deser po obiedzie. Faktycznie, jak non stop jeździsz autem to trudno tego upilnować. Ja w poprzedniej pracy miałam też problem, bo moja eks szefowa miała nadwagę i nie tolerowała tego, że ktoś jadł. Wiecznie miała do mnie pretensje że „ciągle coś jem”, albo „za dużo jem” itp. Musiałam więc wychodzić na korytarz z żarciem, ale i tak ją to drażniło (osoby latające co godzinę na 15 min. przerwę na fajkę ją nie drażniły).

  6. ~Jane Doe

    Jakoś nie rozumiem działania tych cudownych maszynek, które bez pobierania jakichkolwiek próbek, przepuszczania promieni przez organizm czy innej ingerencji potrafią określić proporcje tłuszczu do mięśni i poziom wody w organizmie. Jako, że mój mózg tego nie ogarnia to i niezbyt w to wierzę. Myślę, że jeśli dobrze się ze sobą czujesz to nie ma sensu upierać się przy tych dwóch kilogramach. Pewnie niewiele one zmienią w Twoim wyglądzie a kosztować Cię będą sporo wyrzeczeń.

    1. ~Zyta

      Ja też uważam, że te maszynki do ściema. Tylko pomiar obwodu jest sensowny.

    2. chomikowa

      ja też tak średnio w to wierzę… Choć z tą wodą w organizmie, to bardzo trafione, bo już i lekarz i kosmetyczka mi mówili, że za mało piję ( i niestety nie o wódkę im chodziło :-P ). Myślę, że tego pomiaru powtarzać nie będę.

  7. ~Zyta

    Aha – z tymi 3 l wody. Nie daj sobie wmówić takich głupot, że masz wypić tyle butelkowej wody. Tu nie chodzi tylko o wodę z butelki ale o wodę w ogóle tzn. wodę w owocach, warzywach, zupach, mięsie (tak, mięso też zawiera wodę) itd. W sumie to mają być 3 litry z różnych źródeł. Broń Boże nie pij 3 l butelkowej wody na raz, bo się rozpękniesz jak smok wawelski:)
    Powodzenia, trzymam kciuki!!!

    1. chomikowa

      w życiu! 3 litrów w butelce nie dam rady! Ale tak chociaż ze 1,5-2 powinnam. A jest co najwyżej 1 litr…

  8. kobieta-nie-typowa

    Chomikowa, rzuć w diabły to całe odchudzanie. Ja rozumiem – siłownia, ale żeby jeszcze sobie od ust odejmować? I to o co się rozchodzi? O jakieś marne trzy kilo? Ja rozumiem, u takiego kurdupla jak ja, to one może i maja znaczenie, ale skoro Ty wysoka jesteś, to nawet nie zauważysz, czy aktualnie te trzy kilo schudłaś, czy przeciwnie:)

    1. chomikowa

      Hahaha, powiem Ci, Kobieto, że tym razem się uparłam, bo po pierwsze to tylko 3 kg, po drugie jakieś efekty już widzę a po trzecie za dużo kasy już w to włożyłam :-D to jest jak z prawkiem- może i bym się poddała po drugim niezdanym egzaminie, ale szkoda mi było tej całej wydanej kasy ;-) Daję sobie czas do grudnia (chyba że się jednak poddam w trakcie :-D )

      1. ~Phoenix(L)k

        a tylko spróbuj się poddać, to Cię w koszmarach nawiedzać będę;>

      2. kobieta-nie-typowa

        I tak masz zamiar się katować i odrzucać te bajeczne rozkosze podniebienia? Zatem trzymam kciuki, bo takie poświęcenie nie może pozostać bez efektu!

        1. chomikowa

          Take due poświęcenie to nie jest ;-) Bo widzisz- rozciągnęłam sobie efekt diety aż na 3 miesiące ;-)

          1. ~Phoenix(L)k

            Dzięki mojemu – jak zwykle zresztą – błyskotliwemu kojarzeniu wielu różnych zupełnie nie związanych ze sobą wypowiedzi z dwóch różnych blogów odkryłem idealną dla Ciebie drogi Chomiczku metodę odchudzania…

            Duży kołowrotek, przed którym postawię Ci talerz z Rafaello… Wystarczy, że do niego dobiegniesz…;p

            1. ~Zyta

              hahaha:) Ekstra trening. Jesteś lepszy niż Chodakowska:)

            2. chomikowa

              Ja taka głupia nie jestem i wiem, że w żaden sposób do tego raffaello bym nie dobiegła ;-) a po co biec jak nie ma nagrody?? ;-)

              1. ~Phoenix(L)k

                no wiesz co?? Jak możesz mi psuć tak genialne pomysły??:D


  9. eee tam…kręcisz Chomiczku i już.
    Myślisz, że damy się na to nabrać. Łazisz na te wygibasy, bo tam pełno młodych facetów jest i to takich żywotnych i ubranych w te…no …opięte porteczki, to wiadomo co się dzieje…
    Ty wzrok masz przecież dobry, a jak się tak intensywnie ćwiczy, to patrzeć to się nawet musi, a jak się patrzy to i się widzi…
    no i Ty Chomiczku patrzysz i co widzisz?? ano tych młodych facetów jak oni tam robią wygibasy w tych obcisłych porteczkach ;) :) :)

    1. chomikowa

      Alu, no tym razem Cię rozczaruję :-D Na siłownię nie zakładam okularów, więc cokolwiek znajduje się w odległości większej, niż moje dwa kroki, to jest rozmazane :-D gdybym chciała popatrzeć na „ciacha”, to musiałabym im siadać na kolanach :-D ODPADA :-P


          1. a tam…czasem lepiej nie widzieć za dokładnie…to nawet zdrowe jest…
            ale Chomiczku mój kochany, przecież…co jak co, ale Ty wyobraźni to masz pod dostatkiem, więc wystarczy Ci świadomość, że oni tam w tych porteczkach….i raz i dwa…i raz i dwa… a Twoje wyobraźnia już swoje powyczynia :D :D

    1. chomikowa

      Obym się z tej górki nie stoczyła…
      Trzymaj kciuki!

  10. ~Piękny Maryjan

    Pani Chomikowa, pani zapamięta – najpierw masa, później rzeźba :P. A nie się tu za jakieś odchudzania zabierać ;). Dziś podobno dzień wegetarian, w ramach solidarności mogłaś pałaszować kalafiorek i marchewkę :D.
    Pozdrowienia z Danii :D.

    1. chomikowa

      Hahaha- jak na razie ta masa najlepiej mi wychodzi ;-) Wegetarian? a ja już kawałek kurczaczka poleciałam… :-P
      Ty byś może mi zaczął jakieś pocztówki wysyłać, hm?????

      1. ~Piękny Maryjan

        Co tam pocztówki, lepiej się ze mną wybierz w trasę :D. Na własne oczy zobaczysz :P.

        1. chomikowa

          Weź pod uwagę, że nie najlepszy ze mnie kompan niedoli w podróży, bo zaraz zasypiam :-D i co wtedy z tymi widokami???

          1. ~Piękny Maryjan

            Tak bym Cię przewiózł, że na pewno byś nie zasnęła. Ze strachu :D.
            Nie no, żartuję oczywiście, po prostu wsadziłbym Cię za kierownicę – wtedy byś chyba nie zasnęła, prawda :P?

            1. chomikowa

              O jaaaaa! Zawsze chciałam poprowadzić ciężarówę! :-D Chomikowa na trasie! :-D

              1. ~Phoenix(L)k

                NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee……………………………………………………………………………………………………… ;p

                1. chomikowa

                  :-P Ciebie potrące w takim razie pierwszego ;P

                  1. ~Phoenix(L)k

                    ustaw się w kolejce;p moja siostra ma pierwszeństwo;D

  11. ~Pani S.

    Jak chcesz, to możesz mi te ziemniaczki, kotlecik i kapustkę wysyłać. Podam Ci adres. A co! Zrobię to dla ciebie, wezmę na klatę te pokusy. :D Ale tylko na klatę… ;)

    1. chomikowa

      I dlaczego dopiero teraz mi o tym piszesz???? byłam tam wczoraj i znów został mi rzucony talerz z krokietami i smażonymi grzybami. Po cichu zebrałam wszystko w reklamówkę (akurat przez przypadek miałam ze sobą!) i wyrzuciłam. A mogłam Tobie wysłać… :-(


  12. Dla mnie to oczywiście prosta piłka ; To jak dwóch psychologów powiedziało, rozważając sprawę tej jednej, co z 1milion dolarów nie umiała schudnąć:
    jedne firmy polecają diety, te które sprzedają takie produkty,
    inne sprzęt treningowy, wiadomo,
    a ogólnie, to jest to kwestia podejścia mentalnego (to twierdzą ci psychologowie) ;)
    Jak przez ileś tam dziesiąt lat przyzwyczaiłaś się do jedzenia niektóre rzeczy i w sumie, to uważasz, że chciała byś schudnąć, ale sport jest be…, trener, który Ci pomaga, to SS-man, a kraina błogości leży w torcikach i Rafaelo, to czego oczekujesz?
    To jak z rzucaniem palenia ;) Po niemiecku, sorry za język ;) mówi się „Ein bisschen schwanger”, czyli „trochę w ciąży”. Czyli, trochę diety tak, ale w sumie, to świat jest niesprawiedliwy, że nie można jeść w takich ilościach tego, co by się chciało ;)
    A wiadomo, że ewolucyjnie, to jesteśmy nastawieni na obżeranie się, bo nie było kiedyś półek sklepowych ;)
    Ja sobie kiedyś powiedziałem, że już parędziesiąt lat jem ciasteczka i nic się nie stanie, jak ich raz, czy drugi raz nie zjem, ale, każdy musi sobie swoją argumentację znaleźć, jak chce ;)
    Pozdrawiam :)

    1. chomikowa

      Bo ja NIE MAM motywacji! :-( Jakby mi dawali milion dolców, no tysiaka chociaż, to schudłabym w ciągu dwóch tygodni ;-)

      1. ~Zyta

        A na co byś potem wydała te milion dolców, albo tysiaka? Chyba nie na torciki, co? ;) Zgadzam się z yellowish – kluczowa jest motywacja. Mnie do ćwiczeń motywuje perspektywa bólu kręgosłupa (skutek siedzącej pracy, jeśli tylko zarzucę ćwiczenia, to pojawia się jak bumerang). Trzymanie stałej wagi jest u mnie tylko efektem ubocznym tej pierwotnej motywacji. Z tego co pamiętam Chomiczku, to chciałaś sobie wzmocnić kręgosłup. Może więc bardziej powinnaś myśleć o tym kręgosłupie i swoim zdrowiu, a nie o tych abstrakcyjnych 3kg (których pewnie i tak nikt nie zauważa i tylko Ty się na nich skupiasz)?

        1. chomikowa

          TAK! NA TORCIKI! TAK! :-D
          Może i masz rację, że powinnam bardziej się skupić na tym kręgosłupie… Powinnam o nim myśleć. Faktycznie- Ty masz bardzo dobrą motywację, skoro zaczyna Cię boleć (choć też nie wiem czy chciałabym mieć tego typu motywację ;-) ).
          jeszcze odnośnie Twojego wcześniejszego komentarza- mnie też w pracy mówili, że ja ciągle jem :-P

          1. ~Phoenix(L)k

            Jak schudniesz 3 kg to zrobimy Ci zrzutę na torcik;p

                1. ~Phoenix(L)k

                  2 MILIONY TORTÓW?? To chyba te parę kilo w tą czy drugą stronę to będzie najmniejszy problem…;p

                2. chomikowa

                  Póki nie zobaczę kwoty na koncie, Chodakowskiej ze mnie nie zrobicie ;-)


  13. i weź tu się, człowieku odżywiaj zdrowo jak wszystko naokoło woła „zjedz mnie”! może to odchudzanie nie jest ci jednak pisane? :)
    a w ogóle jakie kompleksy? jesteśmy piękne oraz urocze i tej wersji się trzymajmy!

    1. ~Phoenix(L)k

      … jakby Ci to… jeśli jedzenie do Ciebie mówi, to odchudzanie jest Twoim najmniejszym zmartwieniem;p

      Hmm – jeszcze chwila i będę miał w tym wpisie więcej komentarzy od Autorki…;D

    2. chomikowa

      Może i nie jest mi pisane, ale skoro widzę jakieś efekty, to pociągnę to dalej. NIe wiem z jakim skutkiem, ale pociągnę ;-)

  14. ~Maarta

    ależ ja mam ochotę skopać ci dupsko za takie gadanie powinnaś się cieszyć że ten kilogram ci spadł a nie doszukiwać sie nie doskonałości … NU NU i to dużymi literami powiedziane … ty się chomikowa tutaj nie poddawaj No i walcz ;) ściskam serdecznie :* PS. co do Rafaelo i kasztanków w pełni się zgadzam :)

    1. chomikowa

      Dziękuję za to wsparcie na polu walki! :-) Dziękuję ;-) Ściskam!


  15. Kompleksom mówimy zdecydowane NIE! Przyłączę się do Pani S. i też mogę co nieco za Ciebie zjeść. Tylko nie golonkę, bo nie przepadam, ale ten kotlecik i ziemniaczki oraz kapustkę – czemu nie :-D .

Komentowanie jest wyłączone