64 komentarzy


  1. No pięknie, gratuluję! :D
    Ja muszę się w końcu wybrać na siłownie… Może jutro się uda? Karnet mam tylko korzystać jakoś nie ma komu ostatnio ;)
    Co do takich trenerów kojarzy mi się jeden z zajęć pływania, który mnie „poganiał” chlapiąc stopą wodę na twarz ;-D

    1. chomikowa

      A Ty po co? Ty masz wystarczająco dużo ruchu ;-)


      1. Haha, dzięki! ;D ruchu chyba nigdy za wiele ;) zresztą uwierz mi ostatnio (no ok oprócz „kontrowersyjnej” soboty ;) ), ruchu miałam niewiele. Zmotywowałaś mnie i jednak poszłam dziś na zajęcia na zumbe :)

        1. chomikowa

          No to podziwiam! :-D
          Pieknie, ja tu ludzi motywuję a sama nie wiem jak się zmotywować ;-)

  2. ~arte

    hmmmmmmm ciasteczka ……to jest dobre ćwiczenie: z półki do koszyka, nieprawdaż ?:):)

    ale ćwicz Chomiczku ćwicz :))))

    1. chomikowa

      Ale co- wkładanie tych ciasteczek do buzi, czy tam do koszyka? Czy ćwicz na siłowni? Bo już mi się wszystko myli :-P ;-)

  3. ~Piękny Maryjan

    Szeregowa Chomikowa! Co jest z Wami!? Brać się w garść i ćwiczyć! :D
    Fakt, ciasteczka i rafaello zdecydowanie przyjemniejsze :>.
    A może chcesz parę razy silos pozamiatać w środku i po drabince się na niego powspinać :P? Też się można zmęczyć ;).

    PS W przyszłym tygodniu chyba wyjazd na Szwecję. Zostałem wybrany na ochotnika :>.

    1. chomikowa

      TAK JEST!
      To znaczy ja wcale nie wiem… :-P Silos po drabince??? Tam jest chyba z tysiąc schodków! daj żyć!

      Szwecja? Miłej podróży :-)

      1. ~Piękny Maryjan

        Miałem na myśli silos, z którym ja jeżdżę :P. Tam schodków jest może z 15 :P. A później można w nagrodę zjeść ciasteczko :D.

        Dziękuję, później zdam relację co i jak :).

        1. chomikowa

          A skąd ja mogłam wiedzieć, że Ty silosa wozisz..??? U mnie w mieście to stoją inne silosy i właśnie jak widziałam jak do nich wchodzą, to zanim wyszli to zdążyłam obiad zjeść ;-)
          na relację czekam :-)

  4. ~Pani S.

    W czasach licealnych zapisałyśmy się z przyjaciółką na ćwiczenia. Miałyśmy dwóch trenerów, którzy dawali nam niezły wycisk. Nie darzyłam ich z tego powodu ciepłymi uczuciami, co dzisiaj wydaje mi się dosyć zabawne. Przecież oni to robili dla naszego dobra. :) I trzeba przyznać, że byli cholernie skuteczni. Chyba tylko taki model ma szansę zadziałać w moim przypadku. Myślę, że w Twoim też i wbrew obawom trener odniesie jednak spektakularny sukces. :D

    1. chomikowa

      Ej! To wtedy już byli trenerzy osobiści? Bo ja myślałam, że to wynalazek ostatnich lat… Trener odniesie sukces jak będę ćwiczyć w domu a obawiam się, że w domu na podłodze to ja usnę :-P

      1. ~Pani S.

        Wtedy ćwiczyłyśmy w większej grupie, więc nazywali się tak, jak się którejś wyrwało. ;) Zazwyczaj niecenzuralnie. :D


  5. Czyli co? żadnych ciasteczek i kasztanków? nawet po jednym do kawusi?Nawet raz dziennie?
    Boziu!! co to za straszne miejsce? Gdzie Ty trafiłaś? Przecież to miejsce tortur jest, przecież nie dość, że męczą, to nawet śmiać się nie pozwalają.
    Chomiczku zwiewaj stamtąd do lasu !!!!

    1. ~chomikowa

      Prawda, że straszne??? Dlatego ja Ci mówię,że czarno to widzę… Bo jak to bez kasztanków? Przecież ja w depresję wpadnę. Ja myślę,że trzeba będzie zwiewać dla zdrowia psychicznego…


      1. Chomiczku? a gdybyś tak na te bieźnie i siłownie zabierała ze sobą jakieś ciasteczka? no wiesz…że niby energetyczna przekąska Chomikowa, no żeby całkiem nie opaść z sił, albo nie daj book zemdleć ;)

        1. chomikowa

          Ja też o tym myślałam, ale nie wiem czy SS-man nie potraktuje mnie wtedy chłostą…

  6. ~Ania

    Uwielbiam Twoje wpisy :D Gwarantowana poprawa humoru na resztę dnia :D

    1. ~chomikowa

      Cieszę się! :-) i liczę na kolejne wizyty:-)

  7. ~takitam

    No, trafiłaś wreszcie w dobre ręce. Skoro już chodzisz na siłownie to dobrze będzie ten czas spędzić pod okiem profesjonalisty a nie snując się bez celu ;) . Tylko nie myś o dezercji, to w końcu dla Twojego dobra.

    Druga sprawa, nie spoufalaj się z wrogiem…znaczy tymi ciasteczkami i całą resztą . To tylko krótka chwila przyjemności, a potem konsekwencje na całe życie :P .

    1. ~chomikowa

      Bez celu mówisz??? Bez celu to się plącze smród po gaciach ;-) a ja to ćwiczyłam! I to prawie namiętnie ;-)
      Jak to z wrogiem się nie spoufalać? Ależ ja jestem do wszystkich bardzo pozytywnie nastawiona! Ja ze wszystkimi się zaprzyjaźniam,to jak mam się skłócić z ciasteczkami? Co Ty mi każesz robić? Nie spodziewałam się tego po Tobie! ;-)


  8. Jeżeli chodzi o ćwiczenia to najlepsze jest rozwijanie mięśnia piwnego…


  9. Chylę głowę przed tobą. Ja się wybieram na siłownię już drugi rok i dojść nie mogę. Najgorzej wybrać się tam, bo ćwiczyć to nawet lubię. Pozdrawiam

    1. ~chomikowa

      Gdybym nie miała centrum sportu 300m.od chałupki,to też nie wiem czy bym sie zebrała ;-)

      1. ~Phoenix(L)k

        czyje?? jak swoje – będzie to głupio wyglądało, jak Twoje lub kogoś innego… cóż – wyglądać to będzie jeszcze głupiej;p

  10. ~Domi

    Oj ja też przerabiałam siłownię ale krótki to był zryw. Jednak wolę ćwiczenia na świeżym powietrzu np. ławka w parku :) Też trzeba tam dotrzeć jakby nie było pięć minut spaceru z punktu A do punktu B i z powrotem w przeliczeniu na kroki jest wyczyn ;)
    Ja jednak ze słodkości mogę zrezygnować no chyba, że to są żywe Ciasteczka to już gorzej ;) ale pozostają wszystkie smakowite makaroniki, pierożki, kluseczki no jak dobrowolnie z tego zrezygnować? ktoś ma jakiś pomysł?

    1. chomikowa

      Oj tak! ławka w parku z książeczką! :-) Tylko ja mam „gorzej”, bo mam ogródek…
      Ale z czego Ty chcesz rezygnować? Z Ciasteczek, czy pierożków, bo się pogubiłam ;-) Bo chyba nie warto ani z tego ani z tego ;-)

      1. ~Domi

        Ok z Ciasteczek rezygnuje będę tylko zerkać dyskretnie ale nawet palcem nie dotknę ;) ale pierożki to już inna sprawa bo jeść przecież trzeba. W innym wypadku nawet nie byłoby siły na ten pięciominutowy spacer ;)
        ale za Ciebie trzymam kciuki :) i do boju Chomiczku :)

        1. chomikowa

          Ale jak to Ciasteczek nie dotkniesz???? Ty je dotykaj! To Ty nie wiesz, że od tego się chudnie??? :-)

          1. ~Domi

            Kurczę tylko ciągle w tych Ciasteczkach mało tego „nadzienia” ;) a takich pustych to wcale nie chce mi się dotykać i nawet nie przekonuje mnie efekt chudnięcia. Może kiedyś… na starsze lata zmądrzeje i rzucę się w końcu w wir przyjemności ;)

  11. ~Czytelnik

    Chomikowa, puknij tego trenera na zachętę to będziesz miała większą motywację. A w dodatku szybkie, intensywne cardio w magazynku po lub przed treningiem zwiększy jego efekty…

    1. chomikowa

      No jest to myśl! Ile kalorii zgubię! A ile w tym przyjemności! Uprzedzę tylko jego żonę, żeby się nie niepokoiła dłuższą nieobecnością po zajęciach…

      1. ~Czytelnik

        Takie usługi to za dopłatą więc żona tylko się ucieszy, że mąż więcej pieniążków do domku przyniesie.

  12. ~Maarta

    jak to się mówi nie taki diabeł straszny jak go malują naczytałaś się że to żyleta i w ogóle a okazał się całkiem przyjemny facet wiadomo że po treningu byłaś padnięta ale uwierz mi na słowo z dnia na dzień będzie lepiej … powiem ci też że jak ułoży ci dietę super oczywiście zdarzają się wpadki ja też uwielbiam Rafaelo i inne pyyyszne słodkości mniam mniam … trzymam za Ciebie kciuki a powiedz sałatkę już robiłaś czy jeszcze nie ?

    1. chomikowa

      Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej… Tylko jak zrezygnować z tych słodkości…
      A sałatka niestety czeka… Mówiłam, że u mnie z gotowaniem kiepściutko, ale zrobię, OBIECUJĘ :-)

      1. ~Czytelnik

        http://powerworkout.blog.pl/

        Polecam Ci ten blog. Angelika lubi sobie zjeść co na każdym kroku powtarza i dobrze się z tym czuje… a na treningach tyra jak szalona. Tylko uważaj bo to zboczona dziewczyna, lubi różne fetysze.

  13. ~Maarta

    zobaczysz wiem sama po sobie a te twoje bułeczki robią furrore u mnie w domu ale to chyba już ci mówiłam. Uważam że wszystko jest dla ludzi ( słodycze ) i jak tu z tego zrezygnować dla nas ,, łakomczuchów ” odpowiedz jest prosta nie da się .. wiem sama po sobie ale ja wyznaje zasadę słodycze raz w tygodniu dzisiaj wcinałam ze smakiem 3 gałki lodów mm pycha i pół białej czekolady no niebo w gębie ale od jutra znowu przez cały tydzień zero słodyczy .. ta zasada pomaga ( zazwyczaj ) może spróbuj. A co do sałatki mam nadzieje że będzie ci smakowała jak ci posmakuje zapraszam po więcej przepisów :)

    1. ~chomikowa

      Cieszę się,że bułeczki Wam smakowały,ale one nie są ‚moje’ ;-)
      Słodycze raz w tygodniu??? A może chociaż dwa razy??? Pliiiisss.

  14. ~Jane Doe

    Treningi na pewno efekty przyniosą. Co byś nie robiła to zawsze jednak dodatkowy ruch, kalorii spalisz więcej więc teoretycznie ta sama procja kasztanków powinna Ci mniej „zaszkodzić”. Ja sama muszę w końcu znaleźć czas, żeby pomaszerować na siłownię. Moją asertywność przed osobistymi trenerami wzmacnia zawsze myśl na co innego kasa bardziej jest potrzebna;). Chociaż na pewno z takim gościem łatwiej o efekty i motywację niż samemu. Trzymam kciuki za efekty u Ciebie :)

    1. chomikowa

      Właśnie też wychodzę z założenia, że ta sama porcja kasztanków mi nie zaszkodzi… ;-) Wiesz- gdybym nie była po wypadku i cos tam nie obijałoby mi się w kręgosłupie, to też bym się nie zdecydowała na te zajęcia. Zresztą ja myślę, że to będzie nasz krótki „romans”- najwyżej 2-miesięczny, bo kasy mi szkoda…


  15. oo tak, gdy widzę słodycze, to kwiczę ! a zwłaszcza gdy widzę Milkę z żelkami i M&M’ sami :P

  16. ~Phoenix(L)k

    według legendy Feniks żyje 500 lat, wraca do swojego gniazda, ginie w płomieniach, by odrodzić się z jego popiołów…

    Dzięki za wczorajszą rozmowę!! Chyba sam sobie musiałem napisać końcówkę, by zrozumieć, czego tak naprawdę mi brakuje, by móc się odrodzić…

    1. ~kobieta-nie-typowa

      Nie wiem czego dotyczyła rozmowa, ale wiem czego Ci brakuje, abyś się odrodził jak Feniks – dokładnie 469 lat :)))

  17. ~kobieta-nie-typowa

    Słodycze nie tuczą! Zjadam ich sporo ostatnio i jakoś waga stoi w miejscu, a nie prowadzę sportowego życia od kilku lat. Więc to chyba nie słodycze, a jakiś składnik wdychanego przez nas powietrza na niektórych tak działa;) Wracając do treningu… są ludzie – ludzie i ludzie – sportowcy. Ci ostatni za punkt honoru obrali sobie uaktywnić wyczynowo nawet tych co już zeszli z tego świata. Nie dziw się zatem, skoro żyjesz… moja córcia – sportowo nastawiona do życia od bobasa – ma ostatnio spore problemy z tego wynikłe, jest po zabiegu jednego kolana i oczekuje na kolejny. Ortopeda zakazał jakiejkolwiek gimnastyki do czasu, aż oba kolana będą sprawne i wystawił stosowne zwolnienie z WF. Pani wuefistka jednak, stwierdziła co następuje – Na mojej lekcji ćwiczą wszyscy, z wyjątkiem tych co mają zwolnienie lekarskie, które nie jest dla mnie powodem do niećwiczenia, więc i tak będą ćwiczyć. Tak to mniej więcej zabrzmiało. I dziecię ćwiczy, ćwiczy, a jakże…

    1. ~Phoenix(L)k

      EJJ NO!! Ty zjadasz słodycze, a ja przybieram na wadze?? TO NIEUCZCIWE!! ZABIERZ SOBIE W CHOLERĘ TE SWOJE KALORIE:P

      Co do tej wuefistki… czy to nie jest narażanie kogoś na utratę zdrowia??

      1. ~kobieta-nie-typowa

        To nie od moich słodyczy – to prawdopodobnie jakiś składnik powietrza powoduje przyrost wagi – może metale ciężkie znajdujące się w zanieczyszczonym powietrzu?
        Ze sportowcami się nie dyskutuje – przynajmniej z nawiedzonymi.
        Córka w dalszym ciągu jest sprawniejsza fizycznie od nauczycielki WF -u. W końcu lata treningów zrobiły swoje.

        1. ~Phoenix(L)k

          Metale ciężkie?? W powietrzu?? W WARSZAWIE??????

          … eee – nie sądzę;p

          Pamiętam minę swojego wuefisty z uczelni… jak mu powiedziałem, że ponownie chcę chodzić do niego na zajęcia… Na obowiązkowe 60 h w ciągu 3 lat wyrobionych miałem 105…;D I to na pierwszym roku… nie moja wina, że bardziej opłacało mi się prosto z zajęć pojechać na piłeczkę o 17:30, by tam doczekać na swoje zajęcia na 19:15…
          Niestety – to właśnie na wf na drugim roku kolano mi walnęło (naderwana torebka stawowa) – według lekarza operacja daje mi tylko 1/3 szans na to, że będzie lepiej…

    2. chomikowa

      Ja też myśle, że to coś, co powoduje wzrost wagi to na pewno wisi w powietrzu! To TYLKO to!
      A co do córci i w-fistki to nie wiem czy jest to mądre podejście… żeby naprawdę nie zrobiła sobie dziewczyna kłopotu…

      1. ~Phoenix(L)k

        NINIEJSZYM OGŁASZAM KONKURS NA PRZEPIS NA LATAJĄCE CIASTKO!!

        Zwyciężczyni otrzyma w nagrodzie prawo do zaproszenia mnie na kawę;p

        1. ~kobieta-nie-typowa

          ha ha jestem pewna, ze zwyciężyłabym w tym konkursie, ale… no własnie zawsze jest jakieś ale… musielibyśmy w tym celu spotkać się na kawie:)))

          1. ~Phoenix(L)k

            hmm… widać, że od niedawna jesteś czytelniczką tego bloga…;p


  18. CHomikowa dasz radę, nie szukaj wymówek, poza tym ćwiczenia uwalniają serotonine, hormon szczęścia, gdy zaczniesz ćwiczyć, będziesz pozytywnie nastawiona do świata, zobaczysz gdy nie bedziesz ćwiczyć, zacznie Ci tego brakować, przynajmniej u mnie tak było. Chyba zacznę znowu … pozdrawiam serdecznie.

    1. ~kobieta-nie-typowa

      słodycze też uwalniają serotoninę;)

      1. chomikowa

        Właśnie :-D
        Ja już ćwiczyłam prawie rok i w sumie nie za często czułam się specjalnie szczęśliwa po ćwiczeniach i po wysiłku na bieżni :-)


  19. Same ćwiczenia nie pomogą. Jedyny sposób na zdrowe odchudzanie i długotrwałe wyniki jest zmiana nawyków żywieniowych. Po co całe życie się odchudzać, to jest bardzo męczące dla naszego organizmu.
    Ja już z tym nie mam problemu, zmieniłam nawyki żywieniowe, ale pomógł mi w tym polecając mi świetny program konsultant Wellness(idealnafigura.com/gberes), schudłam zdrowo, bezpiecznie, co najważniejsze utrzymuje już ponad rok świetną figurę.Każdemu to polecam

  20. ~SokoleOko

    No proszę, Chomikowa dostała osobistego treneiro.
    Wiele to pewnie nie pomoże „na masę” ale może uda się nieco przesunąć wymiarów w rejony bardziej pożądane :).
    No i okazja do ćwiczenia asertywności – w końcu będziesz musiała powiedzieć panu rzeźnikowi „koniec z nami”, jak już będziesz miała dość, a portfel podniesie lament :).
    A serotonina chyba faktycznie się wytwarza. Z tym, że oprócz bycia „hormonem szczęścia” ma jeszcze taką cechę, że reguluje sen.
    Objawiało się to u mnie tak, że przychodziłem z treningu i zasypiałem ze zmęczenia :D.

    1. chomikowa

      Nie tyle co dostała, co sam się przyplątał ;-) naszą współpracę widzę tylko przez najbliższe 3 miesiące, później trzeba będzie się rozstać. Ze snem nigdy nie miałam problemów ;-) Ale to prawda- po takich zajęciach człowiek jest kompletnie wykończony i śpi się zdecydowanie lepiej :-)

  21. ~nielubiącaćwiczeń

    Znam ten ból odchudzania i ćwiczeń :D bo wielu różnych eksperymentach znalazłam wyjście dla siebie – ćwiczenia w domu i zdrowe odżywianie a małymi grzechami :D korzystam z diety i zestawów z lionfitness.pl i przyznaję, że efekty są, chociaż mogłyby być większe jakbym nie grzeszyła :D

Komentowanie jest wyłączone